niedziela, 13 maja 2012

Camino to droga ku sobie...
a nie biegomarsz do katedry w Santiago...

z tego co obserwuję, na ogół nie chcemy żyć po swojemu....
mało kto tego chce. Raczej chcemy żyć tak jak inni ludzie
– znajomi, mama z tatą, gwiazdy, idol….
chcemy wypełniać wzorce, które zastaliśmy,
wierzyć w wartości, które zostały nam dane...
A gdy to się nie udaje...
cierpimy albo się wściekamy...
Albo i to i to…

na Camino jadą coraz większe rzesze ludzi,
bo znajomi byli, bo wypada przejść, bo trzeba przejść...
w biegu, bo mają tylko 14 dni urlopu,
bez przygotowań, bez zamyślenia...
biegiem poprzez piękny kraj,
bez wieczornych rozmów z pielgrzymami,
bez podziwiania architektury, bez spotkania z kulturą...

Tour de Camino...

byle szybciej, byle więcej kilometrów...
kilka zdjęć z nieszczęsnym Św. Jakubem w tle,
żeby mieć czym się chwalić...
i biegiem do domu,
bo tam przecież wszystko się zawali bez nas,
czy raczej my się zawalimy bez codziennej rutyny...

tak naprawdę to czego chcemy od życia...?

mieć rodzinę i żeby ona wyglądała w określony sposób...
(samo słowo określony powoduje u mnie.... domyślcie się...)
zrobić karierę...
pieniądze...

mieć dostęp do atrybutów sukcesu
– jeździć na wakacje w odpowiednie miejsca,
jeść kanapeczkę z szyneczką
albo w wersji eko -kanapeczkę bez szyneczki...

która kosztuje więcej
niż wersja szyneczkowa...

ubierać się odpowiednio...
mieć znajomych lub raczej – nie być samemu i tak dalej….

a tymczasem coś większego od naszych stadnych planów i pomysłów na życie puka …
dopomina się o życie autentyczne...
w zgodzie z głębszym rytmem…

sny, choroby, nieoczekiwane zdarzenia życiowe...
trudne relacje popychają do szukania siebie i sensu...
namawiają do przeżycia życia po swojemu…

…Herman Hesse pisał
„ …życie każdego człowieka jest droga ku samemu sobie,
próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki….”

zaczął się
4 dzień milczenia
3 dzień postu

w nocy obudziłem się bardzo głodny
jeszcze mnie Tomki straszą po nocy
ledwo opróżniłem lodówkę
żeby nie mieć pokus
a już naniesione żarcie...
i weź tu wytrzymaj...

dzień dobry Słońce
będzie piękny dzień

Skarb sprawił
że wczoraj miałem najpiękniejszy
milczący, zdjęciowo muzyczny wieczór...

powstał wiersz...
w tamtej chwili...
wiersza nie pamiętam
kartkę ma Skarb...
ja pamiętam cały czas muzykę...
dziękuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz