Camino to droga ku sobie...
a nie biegomarsz do katedry w Santiago...
z tego co obserwuję, na ogół nie chcemy żyć po swojemu....
mało
kto tego chce. Raczej chcemy żyć tak jak inni ludzie
– znajomi, mama z
tatą, gwiazdy, idol….
chcemy wypełniać wzorce, które zastaliśmy,
wierzyć
w wartości, które zostały nam dane...
A gdy to się nie udaje...
cierpimy
albo się wściekamy...
Albo i to i to…
na Camino jadą coraz większe rzesze ludzi,
bo znajomi byli, bo wypada przejść, bo trzeba przejść...
w biegu, bo mają tylko 14 dni urlopu,
bez przygotowań, bez zamyślenia...
biegiem poprzez piękny kraj,
bez wieczornych rozmów z pielgrzymami,
bez podziwiania architektury, bez spotkania z kulturą...
Tour de Camino...
byle szybciej, byle więcej kilometrów...
kilka zdjęć z nieszczęsnym Św. Jakubem w tle,
żeby mieć czym się chwalić...
i biegiem do domu,
bo tam przecież wszystko się zawali bez nas,
czy raczej my się zawalimy bez codziennej rutyny...
tak naprawdę to czego chcemy od życia...?
mieć rodzinę i żeby ona
wyglądała w określony sposób...
(samo słowo określony powoduje u mnie.... domyślcie się...)
zrobić karierę...
pieniądze...
mieć dostęp do
atrybutów sukcesu
– jeździć na wakacje w odpowiednie miejsca,
jeść
kanapeczkę z szyneczką
albo w wersji eko -kanapeczkę bez szyneczki...
która kosztuje więcej
niż wersja szyneczkowa...
ubierać się odpowiednio...
mieć znajomych lub raczej – nie być samemu i tak dalej….
a tymczasem coś większego od naszych stadnych planów i pomysłów na
życie puka …
dopomina się o życie autentyczne...
w zgodzie z głębszym
rytmem…
sny, choroby, nieoczekiwane zdarzenia życiowe...
trudne relacje
popychają do szukania siebie i sensu...
namawiają do przeżycia życia po
swojemu…
…Herman Hesse pisał
„ …życie każdego człowieka jest droga ku samemu sobie,
próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki….”
zaczął się
4 dzień milczenia
3 dzień postu
w nocy obudziłem się bardzo głodny
jeszcze mnie Tomki straszą po nocy
ledwo opróżniłem lodówkę
żeby nie mieć pokus
a już naniesione żarcie...
i weź tu wytrzymaj...
dzień dobry Słońce
będzie piękny dzień
Skarb sprawił
że wczoraj miałem najpiękniejszy
milczący, zdjęciowo muzyczny wieczór...
powstał wiersz...
w tamtej chwili...
wiersza nie pamiętam
kartkę ma Skarb...
ja pamiętam cały czas muzykę...
dziękuję...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz