sobota, 12 maja 2012

nietknięty
chleb na stole
zapach pleśni rozrósł się
jak nowotwór
na ścianach wspomnień
zacieki na twarzy
maluje czas
rozlana filiżanka żalu
wsiąka w dywan pamięci
czekanie to
wymyślna forma
umyślnego samobójstwa
jak trucizna
co ucisza odruch życia
paraliż ust
niemoc oddechu
nie prześlizgnie się żaden
dotyk ani cień
najwyżej zdrada
w flakoniku perfum
Sierp księżyca
rozdziera nieboskłon
niechcący
otworzyłem okno
nawąchałem się wiosny
teraz choruję
na niewydolność marzeń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz