nocą pocieram
spocone dłonie
o papier z twoim imieniem
wpatruje się w zdjęcie
na pulpicie
piszę słowa lubieżne
skreślam je zawstydzony
biję się w pierś
płaczę do poduszki
święci patrzą na mnie zawstydzeni
północna gorączka
godzina duchów
proszę nawiedź mnie myślami
brakuje mi dotyku zmyślonego
słów zamkniętych w klatce ust
tego czego zawsze
w życiu mi brakowało...
ciszy w naszych słowach
między cieniami naszych skrzydeł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz