piątek, 11 maja 2012

Myślę dużo...

Jednak stan nierozmawiania, chęci podzielania się tym co ważne prowokuje do jeszcze głębszego myślenia...

...rozmawiania ze sobą...

...zadawania pytań Bogu...

...dawno tego nie robiłem...

...i jeszcze nie wiem czy zadaje te pytania bo szukam w Nim wsparcia w miłości...

...czy dlatego, że tak naprawdę jeszcze nie wiem nic...

...dlatego, że wciąż jestem nikim...


Moje myśli są...

.. myślami – porównującymi, umniejszającymi, zawstydzającymi...

Myślami przeciwko, smagającymi, często bezlitosnymi i nie lubiącymi. A-Ty-nigdy, a-Ty-zawsze…

.. odczuciem. Wewnętrznym wierceniem, gnieceniem, kłuciem, doskwieraniem, pieczeniem…

.. uczuciem. Wstydem i pobliskim zażenowaniem. Przygnębieniem i nieodległym smutkiem. Złością, wściekłością, nawet furią. Winą, a więc i karą...

.. reakcją ciała – skurczem, stężeniem, zastygnieciem, błem, który powrócił w żołądku…

.. brakiem obecności w momencie, miejscu, sytuacji. Schowaniem, wycofaniem, ucieczką. Uległością i ciągłym przepraszaniem....

...albo napięciem, nastroszeniem, walką....

.. oddechem – krótkim, urywanym, wstrzymanym...

...albo oddechu brakiem…

...duszeniem się...

.. temperaturą – najczęściej gorącem ale też zlodowaceniem...

...zazwyczaj wówczas bywam dzieckiem – przygarbionym, z wielkimi, zaraz płaczącymi oczami, opadniętymi ramionkami, w kącie…

...pełnym strachu...

...dzieckiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz